Przyjmował nas proboszcz ks.Adam Wycisk. Osoba niezwykle nieprzyjemna, chamska i momentami prostacka w swoich manierach i zachowaniu. Nie ma co liczyć na miłosierdzie, próbę zrozumienia decyzji czy OBOWIĄZKOWĄ dla niego rozmowę w celu zmiany zdania. Atmosfera jest napięta i nieprzyjemna. Ostatecznie utrzymuje to w całkowitym przekonaniu słuszności swojej decyzji.
Kościół pw. Świętych Męczenników Jana i Pawła
Chorzowska 160, 40-101 Katowice Dodaj relację z tego kościołaŹródła danych adresowych
Widzisz błędne dane? Wyślij maila z informacją (adres z zakładce "Informacje")
| Nazwa | Adres | Strona | |
|---|---|---|---|
| OpenStreetMap | Kościół pw. Świętych Męczenników Jana i Pawła | Chorzowska 160, 40-101 Katowice | https://www.fara-dab.pl/ |
| 1 | Parafia św. Jana i Pawła Męczenników w Katowicach | Chorzowska 160, 40-101 Katowice | https://www.fara-dab.pl/ |
| 2 | Kościół św. Jana i Pawła Męczenników w Katowicach | Chorzowska 160, 40-101 Katowice | https://www.fara-dab.pl |
| 3 | Kościół św. Jana i Pawła Męczenników w Katowicach | Chorzowska 160, 40-101 Katowice | https://www.fara-dab.pl |
Oceny i komentarze (3)
Proboszcz: ks. Adam Wycisk - nie polecam. Razem z żoną udało nam się dokonać apostazji w parafii na Katowickim Dębie.. finalnie sprawa została doprowadzona do końca, ale to jakim człowiekiem jest tamtejszy proboszcz... to jest jakiś obłęd. W godzinach urzędowania kancelarii udajemy się z gotowymi oświadczeniami i wymaganymi aktami chrztu. Proboszcz przyjmuje nas na w korytarzu! Po szybkiej prezentacji celu naszej wizyty, uśmiechnięty miły człowiek zmienia się w tłustego chama pełną gębą. Domaga się adresu zamieszkania, dowodów osobistych, CZYTANIA NA GŁOS SWOJEGO OŚWIADCZENIA, bo jego zdaniem, może nie wiemy co robimy i możemy być potencjalnymi oszustami. Twierdzi, że nie wie co z tym zrobić, bo to jego pierwsza taka sytuacja." Tak, jasne. W dużej parafii ponad 300-tysiecznego miasta. Nie chce przyjąć oświadczenia, bo mamy mu udowodnić że jesteśmy z jego fary.. wyciąga kartotekę należącą do naszego mieszkania.. 'ooo proszę, od 4 lat nie przyjmowana kolęda" to raczej oczywiste, że jak ktoś nie praktykuje, to klechy nie przyjmuje. Kładzie kartę na stole, a tam zapis od 1961 roku jak budynek został zamieszkany, rok w rok informacja o wysokości darowizny na kolędzie, jeśli taka została przekazana!! W między czasie dzwoni telefon.. to organista, który tłumaczy mu coś przez telefon, ale z rozmowy wynika, że organista mówi gwarą (no w końcu jesteśmy na Śląsku..), na co dobroduszny ksiądz krzyczy do słuchawki "jo nie rozumia co ty tam godosz, mów pan normalnie) - nasza obecność mu zupełnie nie przeszkadza. Wszystkiemu przygląda się kobieta będąca w kancelarii i jej koleżanka. Ręce opadają. Ostatecznie trzymając nerwy na wodzy, udowadniamy, że to nasze mieszkanie i z niechęcią przyjmuje oświadczenia. Żona zwraca uwagę kobiecie za biurkiem, że to bardzo brzydko wygląda kiedy tak patrzy na nas z pogardą i kręci głową od 10 minut, ale pusty łeb nie przyjmie argumentów... Chcieliśmy odejść z KK w sposób godny i możliwie najbardziej łagodny. Nie doznaliśmy jednak miłosierdzia, ale to nic. Psy szczekają, karawana jedzie dalej! Wolność nie ma ceny, ale ma wspaniały smak :)
Świadectwo chrztu zostało przesłane na adres parafii miejsca zamieszkania w Warszawie po wysłaniu maila.