Brak komentarza
Kościół pw. Świętej Teresy Benedykty od Krzyża
Wawelska 21, 80-034 Gdańsk Dodaj relację z tego kościołaŹródła danych adresowych
Widzisz błędne dane? Wyślij maila z informacją (adres z zakładce "Informacje")
| Nazwa | Adres | Strona | |
|---|---|---|---|
| OpenStreetMap | Kościół pw. Świętej Teresy Benedykty od Krzyża | Wawelska 21, 80-034 Gdańsk | — |
| 1 | Parafia p.w. św. Teresy Benedykty od krzyża | Wawelska 21 80-034 Gdańsk | — |
| 2 | Parafia Św. Teresy Benedykty od Krzyża - Edyty Stein | ul. Wawelska 21 80-034 Gdańsk Ujeścisko | https://www.benedykta.diecezja.gda.pl/ |
Oceny i komentarze (2)
Były dwa spotkania, jedno dwa dni wcześniej, jedno dziś. Na spotkaniu byłam ja i mój mąż. Byliśmy oboje w tej samej sprawie. To dzisiejsze spotkanie przebiegło spokojnie i dość sprawnie. Zupełnie niepotrzebnie, ksiądz wypytywał czy jest między nami ślub (nie traktując ślubu cywilnego jako równoważny do kościelnego) i dopytywał o poprzednie małżeństwo męża, które było małżeństwem kościelnym. Dopytywał o to, czy w miedzy czasie nastąpił rozwód. Jakby można było mieć dwa małżeństwa w Polsce według prawa cywilnego. Pan przejrzał złożone akty woli, które czytał na poprzednim spotkaniu dopytując, czy treść jest taka jako poprzednio. Pokwitował odbiór dokumentów. Na koniec walnął śpiewkę o tym, jak to mamy uregulować sprawę. Poinformowałam, że wpłaciłam już wystarczająco na fundusz kościelny. Ten pan, który nas obsługiwał, cisnął dalej, więc powiedziałam, że ja widzę to jako wyciąganie ode mnie pieniędzy oraz, że ja i on będziemy te sprawę widzieć inaczej. Powiedziałam, że znajdę numer konta na stronie internetowej i coś wpłacę. Zdecydowałam jednak, że prześlę do parafii pocztą, komplet znaczków i bilety na autobus (bo takie koszty wymieniał ten pan). Pierwsza wizyta była bardziej słaba. Ksiądz przepytywał nas z ortografii, logiki zdań treści złożonego pisma, nie dotykają w ogóle prawdziwych przyczyn opuszczenia kościoła. Próbował wjechać mojemu mężowi na jego ego dopytując go o wykształcenie i zarzucając brak konsekwencji w złożonym piśmie. (Nie podobał mu się zapis o RODO i o zobowiązaniu do odesłania dokumentów potwierdzających wykreślenie danych). Ksiądz zaczął tyradę, że skoro są takie ostre zapisy, to może od razu do sądu pójdziemy. Mąż wyjaśnił, że w każdym dokumencie formalnym jest klauzula RODO i tu też, to przecież standard i nie ma się co dziwić. Ksiądz miał też problem z tym, że nasze pisma są podobne i "ściągnięte z Internetu" Mimo, że dostał ode mnie bardzo osobiste wyjaśnienie odstąpienia. Mówił, że jesteśmy młodzi i nie daliśmy kościołowi szansy (mam prawie 40 lat i było dużo czasu). Ksiądz nie mógł też zrozumieć, czemu w małżeństwie pozostałam przy swoim panieńskim nazwisku. Mąż miał odebrać w tej parafii akt chrztu przesłany z innego miasta, ksiądz nie chciał go odszukać na miejscu, musieliśmy przejść drugi raz. Ksiądz miał pretensje, że właśnie do niego przyszliśmy z pismem i że "tu takie odważne zarzuty stawiamy". Ksiądz został poinformowany, że z instrukcji instytucji kościoła przychodzimy do niego ( do parafii zamieszkania) i to prawo kościelne żąda od apostaty uzasadnienia, toteż je przedkładamy. Dodałam, że personalnie do tego pana nic nie mam, bo się nie znamy i nie chcę, żeby to traktował osobiście. Widziałam, że rośnie mu ciśnienie, a ta deklaracja spowodowała, że spuścił z tonu. Także na tym spotkaniu było więcej napięcia niż na drugim. Wyraźnie było czuć, że ksiądz się nas boi oraz, że jego zachowaniem dyktowały jakieś odgórne instrukcje. Także stawiał zarzuty, ale kiedy dostawał artykułowane z pewnością siebie odpowiedzi wycofywał się. Dla mnie ten proboszcz "cienki Bolek". Mnie jego zachowanie żenowało i śmieszyło, choć przyznam, że przed pójściem tam bardzo się bałam, bo kościół katolicki to opresyjna instytucja jest.