Kościół pw. Świętego Jana Pawła II

Batalionów Chłopskich 39A, 33-300 Nowy Sącz
Pokaż na mapie
Dodaj relację z tego kościoła
Źródła danych adresowych

Widzisz błędne dane? Wyślij maila z informacją (adres z zakładce "Informacje")

Nazwa Adres Strona
OpenStreetMap Kościół pw. Świętego Jana Pawła II Batalionów Chłopskich 39A, 33-300 Nowy Sącz —
1 Kościół pw. św. Jana Pawła II w Nowym Sączu Batalionów Chłopskich 39a, 33-300 Nowy Sącz —

Oceny i komentarze (1)

Złożenie aktu apostazji

Jedna uwaga, na stronie jest napisane, że kancelaria jest otwarta po mszy, ale to nie prawda - po mszy nikt nie odbierał, odbierali za to od godziny 9:00. Zacznę od rozmowy telefonicznej, podczas której dopiero chciałam umówić się na spotkanie z proboszczem. Odebrał ksiądz, który trzy razy powtarzał "szczęść boże" i dopóki dla świętego spokoju nie odpowiedziałam, nie dopuścił mnie do słowa. Jeszcze lepsza była rozmowa z proboszczem, którą przepiszę słowo w słowo z ACRa: "Proboszcz: Dzień dobry, ksiądz proboszcz. Ja: dzień dobry, chciałabym umówić się z Panem na spotkanie. Proboszcz: Z kim? Ja: Z proboszczem. Proboszcz: Z KIM? Ja: Z proboszczem. Przedstawił się Pan, specjalnie zanieśli Panu telefon, więc chyba wiadomo, że z Panem. Proboszcz wzdycha ciężko i głośno: Z KSIĘDZEM PROBOSZCZEM". Podczas rozmowy telefonicznej, pytał o powody, przekręcał moje słowa. Oczywiście zaznaczył, że chrzest jest "niezmywalny" i że trafię do piekła. Uważał, że w ogóle nie ma czegoś takiego jak apostazja oraz że ateizm nie istnieje. Naprawdę sprawiał wrażenie, jakby fakt, że można w nic nie wierzyć, przerastał jego możliwości. Stwierdził nawet , że niedługo umrę, więc powinnam się zastanowić, czy naprawdę chcę dokonać apostazji. Po takiej rozmowie byłam już całkowicie pewna. Rozmowa bezpośrednio w kościele była znacznie milsza, ale również toksyczna. Stwierdził, że to nie ze mną jest problem, tylko cała moja rodzina jest problematyczna, bo nie przyjmujemy kolędy. Oczywiście mówił, że chrześcijaństwo to jedyna, słuszna, prawdziwa religia, więc teraz mogę się spodziewać, że trafie do piekła; i różne inne dogryzania, ale kiedy podawałam logiczne argumenty, nie drążył dalej rozmowy, tylko milczał. Całe spotkanie trwało 11 minut, na koniec podziękowałam mu za miłą rozmowę. Na co on odpowiedział, że jako grzeczna dziewczynka (xD), powinnam się do niego zwracać "proszę księdza" a nie "Pan", co oczywiście robiłam, mając na względzie wcześniejszą rozmową telefoniczną. Ale na odpowiedz, że "Pan" jest akceptowalnym zwrotem grzecznościowym, więc tak będę się do niego zwracać, otworzył mi drzwi, żebym już zeszła mu z oczu. Tak więc, stawiam ocenę "średnio", bo samo złożenie aktu w kościele, było o wiele milsze i szybsze niż rozmowa telefoniczna.