Proboszcz mocno się starał, żeby moje działania nie doszły do skutku. Jak juz przyjął dokumenty, to nie chciał oddać 1 egzemplarza z podpisem. Potem nabazgrał jakieś zygzaki i twierdził, że to jest podpis, nie chciał przybić pieczęci. Twierdził, że jesli nie podam mu adresu, to dokumenty są nieważne. Postraszenie kurią pomogło tylko tyle, że przyjął papiery i dał potwierdzenie. Po godzinie zadzwonił, że musze przyjść i podać adres. Telefon do Administratora danych w kurii załatwił sprawę- zobowiązał proboszcza do nadania sprawie biegu, a mnie przeprosił. W kontakcie z Dionizym należy być asertywnym i stanowczym, wtedy on już nie jest taki pewny siebie jak zazwyczaj.
Kościół pw. Pana Jezusa Dobrego Pasterza
Dobrego Pasterza 4, 31-416 Kraków Dodaj relację z tego kościołaŹródła danych adresowych
Widzisz błędne dane? Wyślij maila z informacją (adres z zakładce "Informacje")
| Nazwa | Adres | Strona | |
|---|---|---|---|
| OpenStreetMap | Kościół pw. Pana Jezusa Dobrego Pasterza | Dobrego Pasterza 4, 31-416 Kraków | https://www.dobrypasterz.krakow.pl/ |
| 1 | Parafia Rzymskokatolicka Pana Jezusa Dobrego Pasterza | ul. Dobrego Pasterza 4, 30-416 Kraków | — |
| 2 | Parafia Rzymskokatolicka Kościół Pana Jezusa Dobrego Pasterza w Krakowie | ul. Dobrego Pasterza 4, 31-416 Kraków | https://dobrypasterz.krakow.pl/ |
| 3 | Pana Jezusa Dobrego Pasterza | Dobrego Pasterza 4, 31-416 Kraków | https://www.dobrypasterz.krakow.pl/ |
| 4 | Parafia pw. Pana Jezusa Dobrego Pasterza | Ul. Dobrego Pastarza 4, 30-416 Kraków | — |
Oceny i komentarze (4)
Proboszcz na początku trochę niezadowolony ale przyjął akt woli bez zbędnych nieprzyjemności. Formalnie próbował mnie odwodzić od decyzji ale bez większego przekonania. W sumie wszystko trwało może 15min
Było to niesamowicie przyjemne doświadczenie. Ksiądz wykazał się wielkim zrozumieniem, był bardzo sympatyczny. Zadawał wiele pytań, ale nie był wścibski. Była to zwykła, przyjemna rozmowa dwóch osób o odmiennych poglądach. Na koniec uśmiechnął się i powiedziała "chyba się nie zgodzimy w tych kwestiach". "Możliwe, że nie"- odpowiedziałam. Bez ataków, bez problemów. Byłam naprawdę w szoku, bo zapomniałam już, że wśród księży występują dobrzy ludzie.
Proboszcz zachowywał się neutralnie. Nie przeczytał nawet aktu apostazji, podpisał bez żadnych uwag. Nie był nawet zainteresowany weryfikacją mojej tożsamości. Chyba zorientował się, że mówię w sposób pewny i zdecydowany, i że przyszedłem przygotowany, więc nie ma sensu ze mną dyskutować i przekonywać. Jedynie upewnił się czy zdaję sobie sprawę, że nie będę mógł przyjmować sakramentów, i że nie przysługuje mi pogrzeb katolicki. Gdy już opanowałem szloch :) podziękowałem i pożegnałem się sakramentalnym "do widzenia". W odpowiedzi usłyszałem to samo. Bułka z masłem.