obsługiwał mnie Proboszcz parafii, spotkanie trwało 2,5 godziny w spokojnej atmosferze
Kościół Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny
Aleja Marszałka Józefa Piłsudskiego 93, 05-270 Marki Dodaj relację z tego kościołaŹródła danych adresowych
Widzisz błędne dane? Wyślij maila z informacją (adres z zakładce "Informacje")
| Nazwa | Adres | Strona | |
|---|---|---|---|
| OpenStreetMap | Kościół Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny | Aleja Marszałka Józefa Piłsudskiego 93, 05-270 Marki | — |
| 1 | Parafia pw. św Izydora w Markach | Piłsudskiego 93, 05-270 Marki | https://www.izydormarki.pl |
| 2 | Parafia pw. św Izydora w Markach | Piłsudskiego 93, 05-270 Marki | https://www.izydormarki.pl |
| 3 | Parafia pw. Świętego Izydora w Markach | al. Marszałka Józefa Piłsudskiego 93, 05-270 Marki | — |
Oceny i komentarze (3)
Potrzebne były dwie wizyty, każda trwała po około 40 minut. Podczas pierwszej gdy wyjaśniłem swoje powody chęci złożenia aktu apostazji ksiądz proboszcz odmówił przyjęcia dokumentów. Stwierdził, że on nie jest przekonany, bo widzi w moich oczach strach, a moja decyzja wynika z tego, że przestałem się modlić. Powiedział, że najpierw muszę dać sobie szansę na poznanie boga. Próby wyjaśnienia, że całe dorosłe życie jestem niewierzący i nie mam zamiaru się modlić ani kończyć studiów teologicznych, aby wystąpić z kościoła mi nie pomogły. Ksiądz zapowiedział, że sam będzie się za mnie modlił. Druga wizyta przebiegła bardzo podobnie. Jeszcze raz powtórzyłem te same argumenty i odpowiadałem na te same pytania, a ksiądz proboszcz nadal nie był przekonany. Przełom nastąpił dopiero gdy poinformowałem księdza, że kontaktowałem się z kurią. Wówczas jego nastawienie uległo całkowitej zmianie. Ksiądz podpisał akt apostazji, pomodlił się za mnie i życzył powodzenia.
Na stronie sprawdziłam kiedy przyjmuje proboszcz, poszłam w godzinach pracy kancelarii. Przyjął mnie mówiąc, że to wymaga czasu i musimy się umówić na kolejne spokojne spotkanie. To docelowe spotkanie miało miejsce 2 dni później. Trwało 1,5h, bo ksiądz to typ gawędziarza i przypowieściami próbował mnie "nawrócić". Ogólnie był uprzejmy, odnosił się do mnie z szacunkiem, żadnych wyzwisk itp. Na koniec życzył mi wszystkiego dobrego na "nowej drodze życia".