Zmienił się proboszcz - teraz jest to Paweł Dobroszek, o czym nie piszą jeszcze na swojej stronie. I o ile wcześniejszy proboszcz był tutaj polecanym allegrowiczem (cytat, zresztą piękny ;)), to już ksiądz Paweł, nie jest taki skory do współpracy. Przede wszystkim chyba bardzo się boi, jakby mieli jakieś cele nałożone przez kurię, że mają obniżyć odsetek odchodzących, nie wiem... był to przykry widok, bo nie mam wrażenia, żeby on sam był złośliwy, wszystko to było trochę dziwne. Dla mnie był to etap II, czyli przyszłam już z aktem chrztu i 3 egzemplarzami oświadczenia woli... już wcześniej przeze mnie podpisanymi i o to była cała afera... Proboszcz najpierw miał problem, że nie zwracam się do niego przez "ksiądz", potem, że oświadczenia są już podpisane więc on mi tego nie przyjmie, bo mógł przecież podpisać ktoś inny i nie ma znaczenia, że przyszłam z dowodem, samodzielnie, mówię, że to ja i mogę podpisać to jeszcze raz (!!!), że mam przyjść ponownie, bo jaką on ma gwarancję, że ja to podpisałam, a na końcu jak w szkole chciał mnie przepytywać z tego, czy znam wszystkie skutki apostazji, sugerując, że nie znam i nie wiem co to spowoduje (pomimo, że większość ostatecznie dla świętego spokoju wymieniłam). Nie będę się tu rozpisywać jak bardzo to było absurdalne i jak bardzo ksiądz gubił się w argumentach i jak daleko był od logicznego myślenia, ale mam wrażenie, że łapał się czegokolwiek, żeby tylko się to w końcu nie wydarzyło. Na pierwszym miejscu w moim oświadczeniu widniało, że nie wierzę w boga od zawsze, potem były argumenty, które pewnie większość z Was wpisuje, także chyba dlatego jednak w końcu odpuścił, ale jeśli jesteście wierzący to przygotowałabym się na dłuższą dyskusję. Jeśli chcecie mieć święty spokój jeśli chodzi o rzeczy formalne, to polecam podpisać oświadczenia przy księdzu (on zasłaniał się takimi przepisami, nie widziałam tutaj, żeby ktoś o tym pisał, więc nie wiem, czy rzeczywiście takie przepisy są), choć mi udało postawić na swoim, bo jak przychodzę z dowodem i mówię, że mogę podpisać jeszcze raz to jak z tym polemizować. Musiał zmięknąć. Zresztą powiedziałam, że nie wyjdę dopóki tego nie przyjmie. Ostatecznie nawet pozwolił mi wydrukować w kancelarii nowe oświadczenia, bo i tak był błąd w nazwisku proboszcza. Wszystko to trochę potrwało, bardzo się denerwował, fizycznie wręcz się trząsł (trochę mi go nawet było żal, bo wyglądał, jakby miał dostać od kogoś karę za to, że mi to przyjmuje), ale jak powiedziałam, że nie wyjdę dopóki nie uzna moich podpisów (!!!) to zaczął współpracować.
Kościół pw. Najświętszej Maryi Panny z Lourdes
Misjonarska 37, 30-058 Kraków Dodaj relację z tego kościołaŹródła danych adresowych
Widzisz błędne dane? Wyślij maila z informacją (adres z zakładce "Informacje")
| Nazwa | Adres | Strona | |
|---|---|---|---|
| OpenStreetMap | Kościół pw. Najświętszej Maryi Panny z Lourdes | Misjonarska 37, 30-058 Kraków | http://www.misjonarska.pl/ |
| 1 | Rzymskokatolicka Parafia pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny z Lourdes | ul. Misjonarska 37; 30-058 Kraków | https://misjonarska.pl/ |
| 2 | Parafia NMP z Lourdes w Krakowie | Ul. Misjonarska 37, 30-058 Kraków | https://misjonarska.pl/ |
| 3 | Rzymskokatolicka Parafia Najświętszej Maryi Panny z Lourdes w Krakowie | ul. Misjonarska 37; 30-058 Kraków | https://misjonarska.pl/ |
| 4 | Rzymskokatolicka Parafia pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny z Lourdes | ul. Misjonarska 37; 30-058 Kraków | https://misjonarska.pl/ |
| 5 | Rzymskokatolicka Parafia pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny z Lourdes | ul. Misjonarska 37; 30-058 Kraków | — |
| 6 | Rzymskokatolicka Parafia pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny z Lourdes | ul. Misjonarska 37; 30-058 Kraków | — |
| 7 | Parafia Najświętszej Maryi Panny z Lourdes | Misjonarska 37, 30-058 Kraków | https://misjonarska.pl/ |
| 8 | Parafia NMP z Lourdes | ul. Misjonarska 37, 30-058 Kraków | — |
| 9 | Parafia NMP z Lourdes | ul.Misjonarska 37, 30-058 Kraków | — |
Oceny i komentarze (9)
Około trzy tygodnie po złożeniu aktu apostazji w parafii zamieszkania, świadectwo chrztu z adnotacją o apostazji przyszło pocztą, wysłane z parafii chrztu, czyli NMP z Lourdes. Bez łaski, bez chodzenia i proszenia. Polecam tę parafię wszystkim apostatom. :)
Bardzo kulturalny proboszcz, spytał do czego potrzebuję świadectwa chrztu, gdy usłyszał, że chodzi o apostazję, odniosłem wrażenie, że pokiwał ze zrozumieniem głową (!) Szukanie w księgach zajęło mu mniej niż minutę. Wręczył mi zaświadczenie razem z jakąś świętą książeczką, ładnie wydaną w twardej oprawie. Grzecznie odmówiłem, pożegnał mnie słowami "do widzenia, wszystkiego dobrego". Bułka z masłem.
Najpierw zadzwoniłam w godzinach otwarcia do kancelarii parafialnej potwierdzić czy można dzisiaj podejść, godzinę później odebrałam akt chrztu. Ksiądz, chyba proboszcz, był neutralny, nie dopytywał w jakim celu potrzebny mi dokument, nie obruszył się na moje "dzień dobry". Wizyta w kancelarii zajęła mi mniej niż 5 minut.
Trudnością było doproszenie się o wydanie Świadectwa chrztu. Pomimo kontaktu mailowego, brak odpowiedzi. Dopiero interwencja u Diecezjalnego Inspektora Ochrony Danych i u KIODO pomogło, mogłem odebrać swoje dokumenty. Sama wizyta bez przeszkód. Ksiądz w kancelarii wiedział kim jestem i po co przychodzę, wydrukował i wydał Świadectwo. Zarzut do księdza, że w dobie pandemii nie miał maseczki, ani przyłbicy.
Byliśmy w 3 osoby, średnia wieku 45+. Proboszcz zachował się uprzejmie i profesjonalnie, znał procedurę, nie robił żadnych problemów. Oświadczeń woli nie czytał (poza elementami formalnymi wymaganymi do procedury, które sprawdził), przynajmniej nie w naszej obecności.
Brak komentarza
Próba moralizowania i złośliwe uwagi proboszcza
Wymądrzanie się proboszcza i próba zastraszenia ekskomuniką, próba wzbudzenia poczucia winy ze względu na "robienie zawodu rodzicom, którzy przecież mnie ochrzcili"