Tydzień po złożeniu aktu woli napisałam maila do kurii z pytaniem, czy moje dokumenty dotarły (telefony nie były odbierane), na którego do dziś nie mam odpowiedzi. Zwróciłam się zatem ponownie do proboszcza Abramowicza, który odpisał, że aby wydać mi akt chrztu z adnotacją o wystąpieniu musi znać powód mojej prośby i zwrócić się o zgodę o wydanie tego dokumenty do biskupa. Odpisałam, że potrzebuję tego jako potwierdzenia zakończenia procesu wystąpienia z KK i powołałam się na punty 10 i 11 Dekretu Ogólnego Konferencji Episkopatu Polski w sprawie wystąpień z Kościoła oraz powrotu do wspólnoty Kościoła. Dostałam odpowiedź po tygodniu, a w niej proponowane godziny spotkania oraz prywatny nr telefonu do potwierdzenia smsem. Na spotkanie w kancelarii stawiłam się z ojcem, którego obecność znacząco ułatwiła procedurę złożenia aktu woli. Ksiądz był uśmiechnięty i miły, dokument czekał na mnie gotowy do odbioru. Wizyta trwała może 2 minuty. Podziękowałam za zajęcie się sprawą, a ksiądz życzył mi powrotu do Chrystusa. W swoim monologu rozdzielał kwestie wiary i instytucji kościoła, co było miłym zaskoczeniem.
Kościół pw. Miłosierdzia Bożego
Księdza Kardynała Wyszyńskiego 11, 18-400 Łomża Dodaj relację z tego kościołaŹródła danych adresowych
Widzisz błędne dane? Wyślij maila z informacją (adres z zakładce "Informacje")
| Nazwa | Adres | Strona | |
|---|---|---|---|
| OpenStreetMap | Kościół pw. Miłosierdzia Bożego | Księdza Kardynała Wyszyńskiego 11, 18-400 Łomża | http://www.smb.lomza.opoka.org.pl |
| 1 | Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łomży | ks. Kar. Stefana Wyszyńskiego 11, 18-400 Łomża | https://www.smb.lomza.opoka.org.pl/ |
| 2 | Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łomży | ks. Kar. Stefana Wyszyńskiego 11, 18-400 Łomża | https://www.smb.lomza.opoka.org.pl/ |
Oceny i komentarze (2)
Akt woli złożyłam do parafii chrztu, więc nie musiałam wyciągać aktu chrztu i nigdzie go przekazywać. Udałam się do parafii po wcześniejszym umówieniu się na konkretną godzinę poprzez maila. Nie podawałam powodu spotkania. Wszystkich czynności dokonałam w obecności mojego ojca, którego obecność okazała się bardzo ważna, ponieważ ks. proboszcz Abramowicz poddawał w wątpliwość moje słowa o deklarowanym miejscu zamieszkania. Wypytywał mnie o poprzednie miejsca zamieszkania, na co konsekwentnie odmawiałam udzielenia odpowiedzi jako informacji niemających niczego wspólnego z moją sprawą. Dopiero potwierdzenie z ust mężczyzny odnośnie tego, że mieszkam tu, gdzie deklaruję, a więc ta parafia jest właściwą do złożenia dokumentu, zakończyło nieprzyjemną wymianę zdań. Ksiądz szukał mnie w księgach parafialnych nie dając sobie wytłumaczyć, że nie chodzę do kościoła od 20 lat, nie przyjmuję wizyt "po kolędzie", więc nie mogę figurować w ich księgach. Podpisał moje akty woli, do których musiałam ręcznie dopisać adres zamieszkania, a do podpisu dopisać drugie imię, choć go nie używam i nie figuruje ono w moim wzorze podpisu.