Kościół pw. Matki Boskiej Dobrej Rady

Prosta 35, 30-814 Kraków
Pokaż na mapie
https://www.parafiaprokocim.pl/
Dodaj relację z tego kościoła
Źródła danych adresowych

Widzisz błędne dane? Wyślij maila z informacją (adres z zakładce "Informacje")

Nazwa Adres Strona
OpenStreetMap Kościół pw. Matki Boskiej Dobrej Rady Prosta 35, 30-814 Kraków https://www.parafiaprokocim.pl/
1 Parafia Rzymskokatolicka pw. Matki Bożej Dobrej Rady w Krakowie-Prokocimiu al. Dygasińskiego 44A, 30-820 Kraków https://www.parafiaprokocim.pl
2 Parafia Rzymskokatolicka pw. Matki Bożej Dobrej Rady w Krakowie-Prokocimiu al. Dygasińskiego 44A, 30-820 Kraków https://www.parafiaprokocim.pl
3 Parafia Matki Boskiej Dobrej Rady w Krakowie-Prokocimiu al. Adolfa Dygasińskiego 44A, 30-820 Kraków https://www.parafiaprokocim.pl
4 Parafia pw. Matki Bożej Dobrej Rady Prosta 35, 30-814 Kraków-Prokocim https://www.parafiaprokocim.pl/
5 Patafia rzymskokatolicka Matki Bożej dobrej rady Al. Dygasińskiego 44a, 30-820 Kraków —
6 Parafia Matki Bożej Dobrej Rady al. Adolfa Dygasińskiego 44A, 30-820 Kraków https://www.parafiaprokocim.pl

Oceny i komentarze (6)

Złożenie aktu apostazji

Proboszcz przyjął akt bez zbędnych pytań i w miłej atmosferze.

2021-03-10, mężczyzna, 30 lat, wykształcenie wyższe trudność: łatwo
Złożenie aktu apostazji

Do kancelarii weszłam razem z partnerem. Proboszcz, gdy usłyszał, że jesteśmy w sprawie apostazji zapytał, czy partner również chce złożyć dokumenty. Gdy usłyszał zaprzeczenie, skierował się w stronę drzwi i powiedział, że partner w takim razie ma opuścić pomieszczenie. Zaprotestowałam, powiedziałam, że jest tutaj ze mną, zależy mi na jego obecności i nie ma powodu, abym miała zostać z proboszczem sam na sam w pomieszczeniu. Stwierdził, że to niemożliwe i takie spotkanie odbywa wyłącznie z apostatą. Zapytałam o podstawę i powód. Nie podał odpowiedzi poza oględnym: "takie są zasady". Zaprzeczyłam, powiedziałam, że dekret KEPu w żadnym miejscu nie wymaga, aby rozmowę odbyć będąc zamkniętym sam na sam z księdzem. Co więcej, obecność świadków do 2015 roku była obowiązkowa, a obecność mojego partnera nie przeszkadzała mu tydzień wcześniej, gdy odbieraliśmy mój akt chrztu w tej samej kancelarii z jego rąk. Proboszcz zaczął podnosić głos, odmówił przyjęcia dokumentów, ciskał się po pomieszczeniu próbując nas oboje wyrzucić. Gdy się kolejny raz nie zgodziłam, mówiąc, że złożenie tego aktu jest moim prawem, ma obowiązek przyjąć dokumenty, a jego żądanie jest bezpodstawne, dziecinnie założył ręce i się obraził (?). Potem wpuścił następną osobę z kolejki, mówiąc, że ona ma tutaj ważne sprawy do załatwienia i w ten sposób próbował wywrzeć na nas presję. Kobieta, która weszła na początku nie mogła zrozumieć, o co chodzi, ale ksiądz powiedział jej, że nie chcemy opuścić kancelarii. Próbowałam wytłumaczyć, że ksiądz odmawia mi realizacji mojego prawa i że chętnie ja wpuszczę, gdy tylko ksiądz przyjmie dokumenty, ale kobieta przerwała mi zarzucając nam, że uniemożliwiam jej załatwienie sprawy. Ksiądz obsłużył ją, kobieta jeszcze na odchodne zarzuciła nam "niegrzeczne zachowanie". Po jej wyjściu zaczął z powrotem nas wypraszać i pytał po co mi w ogóle partner tutaj. Odpowiedziałam, że jest moim wsparciem i odczuwam potrzebę, żeby tutaj ze mną był, na co proboszcz zaprzeczył. Pouczyłam go, że to ja decyduję o tym, jakie mam potrzeby i jak je realizuję, nie on. Zaczął znowu krzyczeć, że w takim razie, jeżeli chcę mieć świadka, to on też sobie kogoś zawoła. Ucieszyłam się, powiedziałam, że nie ma najmniejszego problemu, chętnie poczekam. Wtedy powiedział, że w takim razie muszę wyjść, bo nie zostawi nas w pomieszczeniu ze wszystkimi kancelaryjnymi dokumentami. Uśmiechnęłam się na ten wybryk, powiedziałam, że po jego dzisiejszym zachowaniu niestety nie ufam mu i nie mogę opuścić pokoju, ale nie ma problemu, może poprosić świadka telefonicznie. Proboszcz nagle uciął temat świadków i zaczął się z powrotem boczyć. Po raz kolejny powiedziałam księdzu, że ta procedura i jej prawidłowe wypełnienie jest moim prawem i go nie odpuszczę. Ksiądz wtedy chwycił moje dokumenty, które były od początku rozłożone na blacie, włożył je do jakiejś księgi i powiedział, że on je w takim raz zabiera i nie złoży na nich podpisu (księgę trzymał przyciśniętą do klatki piersiowej). Wyciągnęłam rękę i zażądałam zwrotu tych dokumentów, zaznaczyłam, że są na nich moje dane, nie ma prawa ich przetrzymywać i przyniosłam je w celu złożenia aktu wystąpienia i w żadnym innym ich tutaj nie zostawię. Ksiądz odmówił mi ich oddania i powiedział, że tam są dane poufne parafian. Powiedziałam, że nie interesuje mnie księga, tylko moje dokumenty, które do niej włożył i ponownie zaznaczyłam, że nie ma prawa ich przetrzymywać. Odmawiał jeszcze kilkukrotnie, ale w końcu mi je oddał. Powiedziałam, że mam nadzieję, że zdaje sobie sprawę, że złożę na niego skargę do archidiecezji (co zrobiłam od razu po powrocie do domu). odpowiedział, że mogę składać nawet do Trybunału Europejskiego. W tym momencie zaczęłam szukać w internecie informacji dot. tego w jakim trybie składać skargę do kurii - proboszcz, gdy zobaczył telefon to zapytał lekceważąco, czy nagrywam. Pokazałam mu ekran z wyświetloną stroną archidiecezji i powiedziałam, że sprawdzam na jaki adres wysłać skargę. Powiedział wtedy lekceważąco, że na Franciszkańską 4. Podziękowałam i powiedziałam, że nie o taki adres mi chodzi. Po chwili jednak ksiądz zmienił zdanie, chwycił dokumenty, które wtedy znowu leżały na blacie i powiedział, że je podpisze i żebym także je podpisała dopisując adres zamieszkania. Zapytałam czy mogę liczyć na to, że trafią one do kurii, bo jak myślę rozumie, że mam jednak wątpliwości, czy dopełni formalności. Obiecał, że zrobi to następnego dnia. Był burkliwy, praktycznie wyrywał mi te kartki do podpisania. W czasie całego spotkania ponad dziesięciokrotnie prosiłam go o podanie podstawy (kanonicznej, prawnej) i powodu, dla którego miałabym z nim zostać sama w pokoju - nie udzielił odpowiedzi ani razu. Mój partner w trakcie całego jego dziecinnego i agresywnego tantrum nie odezwał się ani razu i był ostoją spokoju. W przeciwieństwie do księdza, który podnosił głos, był chamski, lekceważący, drwiący i ewidentnie nieradzący sobie z poczuciem, że nie jest niepodważalnym autorytetem, który może żądać od petenta wszystkiego bez jakiejkolwiek podstawy. Dokumenty ostatecznie trafiły do kurii, prowadziłam z nimi korespondencję.

kobieta, 28 lat, wykształcenie wyższe trudność: trudno
Odbiór aktu chrztu/przekazanie do parafii zamieszkania (przed złożeniem apostazji)

Chwila czekania na swoją kolej, ale już po wejściu do kancelarii uzyskanie odpisu było szybkie i bezproblemowe. Dokument wypisał ks. Krzysztof Śnieżyński - polecam tego allegrowicza ;)

2021-02-18, 33 lat, wykształcenie wyższe trudność: łatwo
Odbiór odpisu aktu chrztu z adnotacją o apostazji (po apostazji)

Ksiądz dyżurny bardzo miły i życzliwy, natomiast proboszcz nie zna przepisów, niemiły, robił niepotrzebny problem z wydaniem dokumentu.

2021-02-18, kobieta, 42 lat, wykształcenie wyższe trudność: średnio
Odbiór aktu chrztu/przekazanie do parafii zamieszkania (przed złożeniem apostazji)

Dyżurujący ksiądz Józef Chodurek był grzeczny i miły, nie robił najmniejszych problemów z uzyskaniem odpisu aktu chrztu.

2020-11-20, kobieta, 42 lat, wykształcenie wyższe trudność: łatwo
Złożenie aktu apostazji

Ksiądz Proboszcz. Wziął dokumenty powiedział dziękuje i ze on wie co dalej.